Moda na rasy psów
Pies to obowiązek na długie lata. Decydując się na nowego członka rodziny trzeba bardzo dokładnie przemyśleć każdy aspekt, łącznie z rasą pupila. Mogłoby się wydawać, że większość osób zdaje sobie z tego sprawę, ale jednak nie da się ukryć, że wśród opiekunów psów można zauważyć pewne trendy.
Widać to zwłaszcza w czasach internetu i social mediów. Kiedyś na popularność wpływały głownie filmy i seriale. Kiedy w telewizji królowały filmy i seriale wojenne, na niemal każdym polskim ogródku można było spotkać owczarka niemieckiego, takiego jak Szarik. Niestety, mało kto brał wówczas pod uwagę potrzeby owczarków niemieckich, które potrzebują dużej ilości ruchu oraz stymulacji psychicznej. Takie zaniedbania i decydowanie się na konkretną rasę psa ze względu na jej popularność i założenie, że są to przecież psy inteligentne, wierne i gotowe do obrony opiekuna kończyło się wieloma problemami. Nie bez przyczyny rasa, która w Polsce od lat przyczynia się do największej liczby pogryzień to właśnie owczarek niemiecki.
Ciężko nazwać to zjawisko modą, biorąc pod uwagę fakt, że pies jest żywym stworzeniem i członkiem rodziny, a nie akcesorium. Nie da się jednak ukryć, że wraz ze wzrostem wpływów mediów społecznościowych i influencerów, pojawiły się także pewne niepokojące tendencje, dotyczące na przykład tak zwanych „ras designerskich”.
Śliczne, urocze, puchate, idealne do słodkich zdjęć i filmików pieski, takie jak labradoodle, goldendoodle, cavapoo, cockapoo i wiele innych innych mieszanek pudla zaczęła dosłownie zalewać internet. Reklamowane jako hipoalergiczne i łagodne zdobyły serca tysięcy osób na całym świecie. A za powstawaniem takich mieszanek stoją w rzeczywistości pseudohodowle, niezarejestrowane w żadnym poważnym związku kynologicznym, często rozmnażające psy bez żadnych badań genetycznych, kierujące się jedynie popytem i chęcią zysku.
W Polsce nielegalne jest rozmnażanie i sprzedawanie zwierząt bez rejestracji w hodowli w stowarzyszeniu. W założeniu taki przepis miał zapobiec hodowlanym patologiom, w rzeczywistości jednak skłonił pseudohodowców do zakładania własnych związków. Żeby hodowla została uznała przez ZKwP (Związek Kynologiczny w Polsce, jedyny związek hodowców psów w naszym kraju uznany przez międzynarodową federację FCI), musi spełnić szereg wymagań. Zakładane przez pseudohodowców ugrupowania nie stawiają hodowcom takich oczekiwań i dopuszczają liczne zaniedbania, takie jak krzyżowanie różnych ras, brak badań, rozmnażanie psów z problemami behawioralnymi lub niepożądanym temperamentem, wygląd odbiegający od wzorca i cała masa innych.
Innym trendem, szybko rozwijającym się zwłaszcza w social mediach, jest moda na rasy pracujące. Filmiki z psami rasy border collie wykonującymi imponujące sztuczki, łapiącymi frisbee i skaczącymi przez przeszkody szybko stają się niesamowicie popularne. I nic dziwnego, nauczenie psa takich sztuczek jest naprawdę imponujące i chęć opiekunów do pochwalenie się swoimi osiągnięciami jest zupełnie naturalna.
Problem powstaje dopiero wtedy, gdy ludzie oglądający tego typu nagrania inspirują się nimi i pod ich wpływem sami decydują się na kupno psa tak wymagającej rasy. Border collie są uważane powszechnie za najinteligentniejszą rasę na świecie, ale nie znaczy to, że nie potrzebują solidnego i regularnego treningu. Wręcz przeciwnie, ze względu na specyfikę rasy, są to psy podatne na różnego rodzaju problemy behawioralne, takie jak fiksacje, brak umiejętności odpoczynku, zaganianie domowników, w tym dzieci, czy pogoń za samochodami i rowerami. Te aspekty wychowania psa rasy border collie nie są jednak tym, co przychodzi na myśl, gdy widzimy niesamowite sztuczki z ich udziałem w internecie.
Moda na border collie kończy się niestety tak samo, jak moda na każdą inną rasę – powstawaniem wielu pseudohodowli, sprzedających psy w typie rasy za znacznie niższą cenę oraz masą ludzi, która jednak nie jest w stanie poradzić sobie z tak wymagającym psem. Problematyczne bordery kończą wówczas jako sfrustrowane, reaktywne, nieradzące sobie z otaczającym ich światem psy, a ich bezradni opiekunowie często decydują się na oddanie pupila. Schroniska i fundacje są przepełnione psami tej rasy, a pseudohodowle nie zwalniają i "produkują" (bo czasem nie da się tego inaczej nazwać) kolejne szczeniaki.
Działa tu podobny schemat, jak przy border collie, zwłaszcza, że obie te rasy mają podobne pochodzenie – pierwotnie były do psy pasterskie, hodowane z myślą o bliskiej współpracy z człowiekiem. Jak można się więc domyślić, często dzielą podobne problemy. Zdjęcia i nagrania owczarków malinois rzucających się na rękaw pozoranta, czy w pełni skupionych na opiekunie podczas zawodów obiedence robią wrażenie, pewnie. Trzeba jednak pamiętać, że nie są to psy dla każdego i weekendowe treningi nie zaspokoją wszystkich ich potrzeb. A niespełniony malinois to problematyczny malinois. Niespożytkowana energia, frustracja, nuda i brak odpowiedniej wiedzy mogą skończyć się ogromną ilością problemów, z którymi nie każdy opiekun będzie w stanie sobie poradzić.
Komentarze
Prześlij komentarz